Co wkurza młodą mamę?

strollers-1438757

Chyba każda z nas potrafi wymienić kilka rzeczy, które szczególnie drażnią nas w ciąży i, kiedy zostajemy mamami. Czasem nie takie spojrzenie, źle zadane pytanie, czy niefortunne stwierdzenie potrafi wyprowadzić młodą mamę z równowagi. Ok, być może matka to gatunek szczególnie wrażliwy i drażliwy (zwłaszcza jeśli chodzi o jej dziecko), ale mam wrażenie, że dla niektórych ludzi jesteśmy inną kategorią człowieka 😉 Woleliby nie jadać z nami w jednej restauracji, nie stać w kolejce do kasy.  Inni z kolei, ci przyjaźnie nastawieni, w swojej nieświadomości, zadają czasem dość niefortunne, by nie rzec – wkurzające pytania.

Oto kilka rzeczy, które denerwują mnie najbardziej:

  1. Znieczulica. Temat dobrze znany przyszłym i obecnym mamom. Nikt nas nie widzi, nie słyszy i nie ustąpi: miejsca przy kasie (nawet tej uprzywilejowanej), czy siedzenia w autobusie. W końcu ciąża to nie choroba…
  2. Dotykanie brzucha. Nigdy nie lubiłam dotykania i głaskania ciążowego brzucha przez ciocie, babcie czy koleżanki. Na szczęście w drugiej ciąży nauczyłam się asertywności 😀
  3. Pytanie o kolejne dziecko. Mam dwie córki, a zatem, kiedy tylko na świecie pojawiła się druga, a ja ledwo dałam radę ogarnąć się i pokazać ludziom, wiele osób witało mnie stwierdzeniem: takie piękne córki, teraz czas na chłopczyka. Zabawne, że najczęściej mówiły to osoby bezdzietne…
  4. Myślenie: matka siedzi w domu i nic nie robi… Moje ulubione pytanie: Co wy tak właściwie cały dzień robicie w domu? Hmmmm… tak sobie siedzimy i nudzimy się – odpowiadam 😉
  5. Karmienie piersią. Szanuję wybór kobiet, które nie karmią lub karmią krótko, choć uważam, że często wynika to z niedostatecznej świadomości i wsparcia otoczenia/pomocy personelu. Ja mam to szczęście, że karmienie od początku szło nam świetnie i zdecydowałam, że będę karmić dłużej niż rok. I tu pojawiają się ciągłe pytania: jeszcze karmisz? czemu tak długo? Nawet lekarze sugerują mi odstawienie małej, żeby przypadkiem jej nie rozpieścić 😉
  6. Noszenie na rękach – rozpieszczam i przyzwyczajam, dziecko się już ode mnie nie odklei…. nigdy 😀
  7. Powrót do pracy. Wiele osób (często zupełnie obcych) spotkanych gdzieś przypadkiem, często w luźnej dwuminutowej rozmowie, pyta mnie, czy wróciłam/planuję wrócić do pracy. Mam wrażenie, że w postrzeganiu ludzi, matka bez pracy to gorsza matka. Nie przynosi pieniędzy, nie rozwija się, siedzi w domu i nic nie robi… Nie ważne, że dziecko jest malutkie, ledwo nauczyło się chodzić, uczy się mówić i matka chce być obecna w tych chwilach, bo tak wybrała.
  8. Przesypianie nocy. Może to nie najlepiej o mnie świadczy, ale trochę wkurzają mnie znajomi rodzice, którzy chwalą się, że ich (często młodsze) dzieciaki przesypia już całe noce… Ile ja bym dała, żeby moje przespało pół 😉

O nastawieniu otocznia do matek pisałam w tekście Matka też człowiek Napiszcie, jakie są Wasze spostrzeżenia, czy też drażnią Was „życzliwe” rady i pytania innych?