Czym straszy się ciężarną?

Dziecko płacze

Wpadła do mnie kiedyś na kawę. Dawno niewidziana znajoma, z jakiegoś poprzedniego życia. Bo ja akurat w ciąży jestem, w domu się znaczy, to i więcej czasu mam na  ploteczki. Ona –  matka trójki dzieci, zaprawiona w bojach. Ja – niczego nieświadoma pierworódka oczekująca przyjścia swojego pierwszego dziecka od razu w lawendowych pieluszkach. „O, kochana, teraz ci się zacznie”. Ale co zacznie? – dopytywałam, bo za wszelką cenę chciałam zrozumieć jej wizję macierzyństwa. „No w zasadzie to  ci się skończy. Już nie będziesz mogła żyć jak teraz: spontaniczne wypady na miasto, kolacje z mężem w knajpach, podróże, nocne imprezowanie. Poród, kolki, nieprzespane noce, karmienie na żądanie.

Między jednym łykiem kawy a drugim poczułam złość. Bo od matki trójki dzieci oczekiwałam raczej wsparcia. Czegoś w stylu: dasz radę, na początku jest trudno, ale potem z górki… W końcu musi być coś, dzięki czemu ludzie decydują się na kolejne dzieci. Nie zawsze przecież tym czymś musi być przypadek!

Czy straszenie ciężarówki wszystkim, co negatywnie wiąże się z macierzyństwem jest naprawdę w dobrym tonie? Dlaczego kobieta, która przez ten – można by rzecz – dramat przeszła, nie umie bądź nie chce podzielić się z drugą – nieświadomą jeszcze wielu rzeczy – dobrą radą, wsparciem, ciepłym słowem. Zamiast tego, tej odrobiny ludzkiej życzliwości, zewsząd docierają do mnie historie o kłopotliwych porodach, o złych lekarzach, o problemach laktacyjnych, o pękniętym kroczu i źle zszytej ranie, o nieprzespanych nocach.

Przecież decydując się na dziecko wiedziałam, że ta decyzja wiąże się z ograniczeniem mojej aktywności zawodowej, ze zmianą mojego dotychczasowego życia, ze zmianą relacji między mną a mężem. Na pewno wszystko wywróci się do góry nogami, a my w tym chaosie będziemy musieli nauczyć się na nowo funkcjonować, ale wiecie co? Nie boję się tych zmian. Jestem ich bardzo ciekawa!

A Ciebie czym straszono, kiedy byłaś w ciąży?

 

 

  • Kasia

    Mnie straszono ząbkowaniem. Boszzzz jaki to był koszmar kiedy tego się słuchało. A okazało się ze nie diabel taki straszny jak go malują. Tak ze nie słuchaj tych dobrych rad i trzymaj się dzielnie. Moja córa pozdrawia…

  • BOTAKowo

    Też o tym kiedyś napisałam, bo strasznie mnie to wkurzało! Człowiek ledwo się toczy i czuje koszmarnie, a tu sama radocha z gnębienia o nieprzespanych nocach i końcu życia, jak nie świata wręcz! I na przekór wszystkim mam dziecko, które śpi, cieszy się ze wszystkiego, a ja robię dokładnie to co robiłam wcześniej tylko inaczej 😀 głupio im teraz trochę 😉

  • http://emaliowanyczajnik.pl Kasia z EmaliowanyCzajnik.pl

    Mnie przede wszystkim straszono samą ciążą: mdłości, zgaga, zaparcia, opuchnięte nogi, znacząca nadwaga, która nie znika po ciąży. Wszystko jest kwestią podejścia do życia. Być może Twoja znajoma jest niespełnioną matką, która nie potrafi dostrzec uroków macierzyństwa i strasząc innych wyładowuje swoją frustrację.