Drugie dziecko – macierzyństwo na luzie

life-862967_1920

Często słyszę, że z drugim dzieckiem jest łatwiej, że drugie, to już się wychowuje „samo”, że pierwsze to zawsze się rozpieszcza, a przy kolejnym to już człowiek mądrzejszy… Coś w tym musi być, ale pewne jest jedno – drugie dziecko ma lepiej – ma mądrzejszych rodziców 😉

Przy drugim dziecku jest zupełnie inaczej, często wspominam swoje początki bycia mamą i widzę ogromną różnicę w podejściu do siebie, dziecka, wychowania. Każdy czas ma swoje lepsze i gorsze strony, każde dziecko jest inne, a każda chwila wyjątkowa.

Bez względu na to, ile przeczytamy poradników, ile zaliczymy zajęć w szkole rodzenia i ile stron parentingowych przewertujemy, gdy zostajemy rodzicami po raz pierwszy, wszystkiego uczymy się od nowa, a świat wywraca nam się do góry nogami. Nowa sytuacja, do której nie da się przygotować, choć wiedza nigdy nie zaszkodzi :) Często działamy według reguł, które gdzieś wyczytamy, podpatrzymy, ciągle zastanawiamy się, czy nasze dziecko na pewno prawidłowo się rozwija, czytamy, czy można mu już podać nowy produkt do jedzenia, uczymy się „instrukcji obsługi” bobasa;)

Pierwsza kąpiel, pierwsze karmienie, pierwszy spacer, pierwsze kolki, pierwsze szczepienie, pierwsza podróż… Poznajemy się i uczymy siebie nawzajem i to jest piękne, niezapomniane – pierwsze. Przez wiele lat wspominamy początki macierzyństwa, które tak bardzo zmieniło nasze życie. Wszystko mamy uwiecznione, fotografujemy malucha, kiedy śpi, je, uśmiecha się, płacze, leży, kąpie się, wreszcie siedzi, raczkuje, stawia pierwsze kroki… Doskonale pamiętamy moment, kiedy usłyszymy po raz pierwszy „mama”:) Cudowne te lata, kiedy po uszy zakochani we własnym maluchu podporządkowujemy mu cały nasz świat i … bardzo to lubimy :)

Sytuacja zmienia się, gdy pojawia się jeszcze ktoś – drugie dziecko.  Dla każdego z nas wiele się zmienia, szczególnie dla pierwszego malucha, ale my – rodzice na pewno czujemy się pewniej. Codzienne czynności pielęgnacyjne przychodzą nam z łatwością, nasze życie jest dużo bardziej „uporządkowane” i podporządkowane dziecięcym rytuałom. Nie musimy rezygnować z kina, restauracji, wieczoru ze znajomymi, bo i tak rzadko się zdarzają. Przyzwyczailiśmy się już do wczesnych pobudek, codziennych spacerów, gotowania zdrowych posiłków o stałych porach  – wszystko pod kontrolą. Oczywiście podwaja nam się ilość prania, prasowania, obowiązki mnożą się w kosmicznym tempie, ale nie ma już rewolucji, jak za pierwszym razem.

Lepiej dzielimy obowiązki, nie czekamy na ratunek babć, dajemy radę! Instrukcja obsługi niemowlaka jest opanowana do perfekcji. Nie zastanawiamy się, co „powinno się” zrobić, nie pytamy lekarzy, cioć, przyjaciółek, działamy według własnego doświadczenia i intuicji. Co z tego, że  wszyscy mówią, „nie śpij z dzieckiem bo się przyzwyczai”, jeśli pierwsze się przyzwyczaiło i równie szybko odzwyczaiło i zaraz wyrosło, a fajnie jest się wyspać :) Karmimy jak chcemy i kiedy chcemy, słuchamy siebie i dziecka, nie innych. Jesteśmy obojętni na reklamy – wiemy już, że nie wszystko jest dziecku do szczęścia potrzebne, choć przy pierwszym chcieliśmy mieć wszystko. Nie spieszymy się tak bardzo z nauką chodzenia, mówienia, zasypiania, na wszystko przyjdzie czas. Cieszymy się czasem, kiedy dziecko jest małe, bo wiemy, jak szybko urośnie.

I choć po jakimś czasie zauważamy, że mamy dużo mniej fotografii drugiego dziecka, nie pamiętamy dokładnie dnia, kiedy zaczęło siedzieć, czy raczkować, jesteśmy jacyś spokojniejsi i bardziej na luzie.

 

 

 

  • http://www.rudymspojrzeniemnaswiat.blogspot.com Marta Kraszewska(Elaine Blath)

    To dopiero przede mna:) widze juz jedną różnicę: brzuch w pierwszej ciazy byl obfotografowany regularnie. Tera z mam ze trzy fotki, a zaraz 27tc.