Dziecko w chuście

Obraz-028-1024x847

doula fotoMagdalena Konieczka – doula,  doradczyni noszenia dzieci w chuście, promotorka karmienia piersią. Mama Franka i Helenki. Gorąca zwolenniczka i praktyk idei rodzicielstwa bliskości i porozumienia bez przemocy. Była wioślarka, do dzisiaj w sporcie zakochana. Kocha pisać (z sensem, ale bez też może). Pomysłodawczyni i główny organizator Ogólnopolskiej Konferencji Noszenia Dzieci. Autorka bloga www.dajsieponiesc.com. Zadeklarowana chustoholiczka. W rozmowie z Aktywnymi Mamami opowiada o zaletach chustonoszenia. 

Aktywne Mamy: Zanim zostałam mamą wydawało mi się, że noworodek powinien większość czasu spędzać w łóżeczku lub wożony w wózku na spacerze. Gdy przyszła na świat moja córka, okazało się, że odłożona do łóżeczka po kilku minutach budziła się, głośno płacząc. Bezpiecznie czuła się tylko w moich objęciach – bujana, noszona, przytulana. Jaką rolę w procesie rozwoju dziecka odgrywa noszenie?

Magdalena Konieczka: Człowiek swoje potomstwo nosił od zarania dziejów. Wózek to wynalazek dopiero drugiej połowy XVIII wieku. Do tego czasu noworodki były noszone – i to nie tylko dlatego, że człowiek nie miał innego wyjścia. W czasach, gdy człowiek prowadził koczowniczy tryb życia, pozostawienie noworodka w jaskini stanowiło ogromne ryzyko narażenia go na rychłą śmierć, np. z powodu wyziębienia czy pożarcia przez dzikie zwierzęta. Czasem taki człowiek jaskiniowy musiał/ chciał oddalić się od jaskini bez noworodka i wówczas przywiązywano dzieci w beciku pod sufitem (co można do dziś zaobserwować np. wśród Beduinów). Kiedy maluch się obudził i zorientował się, że wokół nie ma rodzica, to głośno płakał. Płacz dawał szybki i wyraźny komunikat: „Wracaj do mnie tato, mamo!”. Z płaczem do dzisiaj dzieciom tak zostało. Konkludując, noszono niemowlę, by mogło przetrwać.

Przez wieki warunki, w których żyjemy, się zmieniły. Coś jednak sprawia, że mimo tych wszystkich dostępnych nam cudów techniki, noworodki lubią i potrzebują bliskości rodzica. Noszenie jest procesem naturalnym. Zapewnia dziecku przede wszystkim potrzebę bezpieczeństwa. Noworodek przytulony do rodzica, poprzez jego klatkę piersiową, odczuwa te same bodźce, które miał w swoim życiu płodowym. Czuje zapach rodzica, jego ciepło, słyszy bicie serca, bulgotanie jelit, tembr głosu, jest głaskane, przytulane, całowane… czyli ma zapewnione wszystkie te bodźce, dzięki którym czuje się bezpiecznie. A tylko wtedy kiedy będzie miał zapewnioną potrzebę bezpieczeństwa, będzie prawidłowo się rozwijał i poznawał świat.

A.M. Często słyszymy opinie, że maluch się przyzwyczai, rozpieścimy go, a potem nie damy sobie rady. Czy można przyzwyczaić dziecko do noszenia?

M.K. To mit. Nie można przyzwyczaić dziecka do noszenia. Dziecko rodzi się przyzwyczajone do noszenia. Było bowiem bez przerwy noszone w brzuchu matki przez 9 miesięcy. To raczej zachodzi proces odwrotny- odzwyczajania dziecka od noszenia¹.

A.M. Od kilku lat coraz większym powodzeniem cieszy się noszenie dzieci w chustach, dlaczego?

M.K. O to już trzeba było by zapytać rodziców. 😉 Faktem jednak jest, że chustonoszenie staje się coraz bardziej modne. Na pewno na ten fakt wpływa stan wiedzy, jaką operują rodzice. Przez ostatnich kilka lat, wiedza naukowa w kwestii wychowywania dzieci czy swoistego studium nad maluchem bardzo się rozwinęła i… wróciła do korzeni. Przestano bowiem postrzegać noworodka jako tabula rasa, jako „gorszą kategorię człowieka” i skończyło się przedmiotowe podchodzenie do dziecka. Coraz więcej ludzi nauki zauważa, że dziecko, nawet maleńkie, ma swoją godność, potrzeby i że rozumie, co się do niego mówi (że nie zawsze ma ochotę słuchać, to inna sprawa)… I rodzice też uwierzyli w swoje kompetencje. Zaczęli ufać swojej intuicji. Wiedzą, że nie da się przyzwyczaić dziecka do noszenia. Że nie da się rozpieścić dziecka przytulając i całując je. Że chłopaki mogą płakać. Że dziecku przede wszystkim potrzebna jest bliskość rodzica, a nie otoczenie setkami urządzeń z drogich sklepów z artykułami dla noworodków. Rodzice wiedzą, że jeśli dziecko będzie tego potrzebowało, to tak czy siak będą nosić, niezależnie od tego, czy będą nosić na rękachc czy w chuście. Nosić będą, jeśli noworodek będzie tego wymagał. Taka prawda. Na początku życia, dla malucha liczą się tylko jego potrzeby. Ono po prostu chce przetrwać. Empatia rozwinie się za kilka lat.Obraz-2211-1024x768

A.M. Rodzice obawiają się, czy dziecko w chuście będzie bezpieczne. Czym różni się chusta od popularnego nosidełka?

M.K. Przede wszystkim tym, że chusta jest bezpieczna, a te popularne nosidełka ze sztywnym panelem – nie. W nosidle sztywnym nie jesteśmy w stanie uzyskać zdrowej dla dziecka fizjologicznej pozycji (kifozowe ułożenie kręgosłupa, podwinięta miednica, nóżki w pozycji zgięciowo-odwiedzeniowej). Wąski panel między nóżkami dziecka zastosowany w nosidłach sztywnych powoduje, że cały ciężar malucha spoczywa na jego kroczu. Jest to szczególnie niekorzystne zwłaszcza u chłopców, którzy mogą mieć problemy z potencją w dorosłym życiu. Dodatkowo nie są zabezpieczone stawy naramienne oraz bardzo ważne stawy biodrowe. Siła grawitacji działająca na każdego człowieka powoduje, że głowa kości udowej jest odrywana od panewki stawowej i ściągana w dół, co również może powodować różnego rodzaju mikrourazy. Nieprawidłowe ułożenie kręgosłupa powoduje spłaszczanie przestrzeni międzykręgowych i nacisk na miednicę. W tych nosidłach rodzic nie jest w stanie dostatecznie zabezpieczyć główki dziecka przed spadaniem na boki. Pominę fakt, że takie nieprawidłowe ułożenie dziecka ma wpływ również na komfort noszenia przez rodzica. Po osiągnięciu pewnego pułapu wagowego (zwykle ma to miejsce ok. 6 miesiąca życia dziecka), rodzic zaczyna odczuwać noszenie jako dyskomfort. Dziecko ciąży na ramionach i zaczynają boleć plecy. I noszenie się kończy.

W chuście nie ma tych problemów. Chusta pozwala zachować zdrową i bezpieczną pozycję dziecka i komfort noszenia rodzica. Wszak ważne jest to, aby komfort noszenia miał zarówno noszony, jak i noszący².

A.M. Czy wiązania można nauczyć się samemu? Skąd czerpać wiedzę na ten temat?

M.K. Oczywiście, że wiązania można się nauczyć samemu. Do każdej chusty producent załącza instrukcję obsługi z przykładami wiązań. Na YouTube jest gro filmików, na podstawie których można się nauczyć wiązań. Ułomność tego typu rozwiązań jest taka, że nikt wówczas nam nie skoryguje wiązania, nie powie, co robimy źle, co należy poprawić i nie pokaże technik ułatwiających wiązanie. Taki przekaz nie zastąpi kontaktu z żywym człowiekiem. Na terenie całego kraju działa wiele stowarzyszeń, które prowadzą warsztaty z chustonoszenia. Na stronach szkół szkolących doradców noszenia (Akademia Noszenia Dzieci, Szkołą Noszenia ClauWi) widnieje również spis wszystkich doradców noszenia dzieci z podziałem na rejony, w których działają. Można umówić się na konsultację indywidualną. Wówczas doradca przyjeżdża do domu, a program dostosowuje do potrzeb rodzica. Zazwyczaj ma też swoje chusty i lalki do ćwiczeń, tak aby rodzic nie musiał mieć swojej chusty na pierwszym spotkaniu. Wielu z nich prowadzi również swoje akademie chustonoszenia i prowadzi warsztaty grupowe. Warto również rozejrzeć się, czy wokół nas nie ma mam noszących swoje dzieci, które mogłyby nam pomóc. Albo czy w naszym mieście nie odbywają się popularne „chustomacanki”, czyli spotkania mam noszących swoje dzieci w chustach.

Wiedzę teoretyczną można czerpać z publikacji książkowych na ten temat (większość polskojęzycznej literatury została wydana nakładem wydawnictwa Mamania) czy profesjonalnych blogów pisanych przez doradców noszenia (taki jak mój np. www.dajsieponiesc.com)

A.M. Czym sugerować się przy wyborze chusty?

M.K. Na początek polecam rodzicom chusty w 100% bawełniane, ponieważ są najtańsze i najłatwiejsze w eksploatacji (wrzuca się je do pralki i nie trzeba się przejmować). Warto kupić chustę tkaną splotem skośno-krzyżowym, dzięki niemu będzie ona ładnie pracowała i stosunkowo łatwo się dociągała. Większość chust z domieszkami innych materiałów (np. jedwab, wełna) trzeba prać ręcznie. Najpopularniejszy rozmiar to 4,2-4,6 m(4,2m odpowiadają mamom do rozmiaru 40/42 i częściowo ojcom). Jeśli kupujemy jedną chustę na parę rodziców, to pamiętajmy o tym, że osoba drobniejsza gabarytowo musi dostosować się do osoby większej. Warto na początek kupić sobie chustę w paski z różnokolorowym oznaczeniem krawędzi, ponieważ ułatwia to korektę ewentualnych błędów³.

¹ http://dajsieponiesc.com/2014/11/nie-nos-w-chuscie-bo-przyzwyczaisz-do-noszenia/
² http://dajsieponiesc.com/2014/12/123-nosidelko-wisiadelko-kupisz-ty/
³ http://dajsieponiesc.com/2014/09/jaka-chuste-wybrac-na-początek/

  • kaśka

    alternatywą chusty są też takie plecaczki
    chusta jest jednak lepsza poza czasem w jakim się je zakłada