Dzień z życia matki

zzz

Dla tych, którzy twierdzą, że urlopy macierzyńskie/ wychowawcze mają cokolwiek wspólnego z urlopem :) I dla tych, którzy pytają: co robisz cały dzień w domu?

Lubię to! Lubię chwile spędzone w domu z dziećmi. Lubię poranki, przytulanie, wspólne śniadania, spacery, codzienne rytuały. Nie narzekam, tak wybrałam i wiem, że ten czas szybko minie. Przyjdzie inny, też fajny: praca, przedszkole, zabawy, bale, przedstawienia, już niedługo. Ale teraz jest NASZ czas, kiedy jesteśmy cały dzień razem i ten czas będę wspominać całe życie:)

Jednak nazwanie tego czasu URLOPEM jest co najmniej zabawne:) O urlopie każda młoda mama może sobie najwyżej pomarzyć….

7.00 STRAT

Ranek zaczyna się od skakania po łóżku: „Mamo tań!” Starsza siostra nie jest tak chętna do wczesnej pobudki, a zatem młodsza skutecznie mobilizuje ją do wstania krzycząc: „Juuuukaaaa choooodź”, zdzierając z niej kołdrę 😉 Szybko, szybko, jak to rano: ubieranie, czesanie, wyprawianie starszej do szkoły. Mała chodzi i wszystko rozrzuca. Ufff pojechali, teraz czas na nas.

Prysznic, śniadanie odkładam na potem, najważniejsze przewijanie i ubieranie małej (pielucha waży już 100 kg. ;)) Niby chwila, ale jak dojdą do tego ucieczki (mamo złap mnie;)) a potem nauka korzystania z nocnika, która u nas łączy się z czytaniem i zabawianiem małej, by przypadkiem nie zwiała, chwila przedłuża się nawet do 40 minut.

Teraz czas dla mnie…:) „Mamusia się umyje, a dzidzia grzecznie pobawi na macie obok prysznica”. Po kilku minutach łazienka przypomina bawialnię, a do tego dochodzą porozrzucane kremy, waciki, grzebienie, ręczniki w całej łazience. Więc czas na sprzątanie 😀

9.00 Mamo mniamniamo!

Dobrze, że karmię piersią! Dzięki temu nie muszą o świcie biec po butelkę i pierwsze śniadanie mamy z głowy. Na drugie staram się wymyślić coś zdrowszego i ciekawszego niż bułeczka i słodki serek, a zatem gotujemy owocowe owsianki, dania z kaszy jaglanej itp. Niestety od jakiegoś czasu moja córka konsekwentnie odmawia tych cudów, prosząc o „Kakę” – kiełbasę, najlepiej z ogórkiem kiszonym, więc moje starania na nic 😉 No to czas na sprzątanie, mycie garów po owsiance, zamiatanie/odkurzanie… z „pomocą” córki, która przesuwa krzesła, wspina się na stół, rozrzuca swoje plastikowe naczynia… może bajka w TV nas uratuje… :)

10.00 Zabawa obowiązkowa!

Dywanik, kocyk, książeczki, układanki, misie,  klocki… wszystko musi być wyjęte z półki na środek pokoju. Co kilka minut kończymy jedną zabawę i zaczynamy nową, różnorodność musi być!

11.00 Czas na spacer

Latem była bajka: bose nóżki, sukienka, ogródek… Zimą nie ma lekko: rajstopy, kombinezon, kozaki, czapka, szalik, rękawiczki… Idziemy!  Wózek nie wchodzi w grę – nuda, ogródek też mało ciekawy: piaskownica mokra, rowerek zimny. Pozostaje więc pościg za małą uciekinierką zwiedzającą okoliczne ogrody, goniącą kota sąsiadów :) Może zdążymy jeszcze na małe zakupy….

12.00 Przekąska

No to czas na małe co nieco: jabłuszko/ jogurt/ koktajl owocowy, a zaraz potem czytanie, przytulanie usypianie, drzemka, czas dla mamy…:)

13.00 Drzemka

Gdyby chociaż trwała godzinę…. rozmarzyłam się, no nic… szybko nastawiam pranie, zaczynam planować obiad, może jeszcze zdążę kawę wypić :) Mała od jakiegoś czasu budzi się zawsze po 40 minutach i głośno płacze, czasem udaje się jeszcze ululać, najczęściej muszę ją wyjąć z łóżeczka i poprzytulać, wtedy zasypia i za nic na świecie nie da się odłożyć (znalazła na mnie sposób;))  Kawa wystygła…

14.00/15.00 Gotowanie

Oczywiście nie zdążyłam zrobić obiadu, gdy mała spała, więc gotujemy razem 😀 Szybko, szybko bo musimy jechać po siostrę do szkoły i na zajęcia dodatkowe. Ewentualnie –  chrupka do ręki i zjemy, kiedy wrócimy 😉 Biedne głodne dziecko, co ze mnie za matka 😉

15.00 – 17.00 Popołudnie w pośpiechu, czyli zajęcia dodatkowe

Kierowca to moje drugie imię 😉 Dobrze, że nasze miasto jest w miarę przejezdne. Szkoła, dom, tańce, zajęcia muzyczne, basen. Każde popołudnie mamy zaplanowane. Starsza córka zadbała o nasz „wolny czas”, realizując swoje pasje. Ale my to lubimy i jej kibicujemy. Czasem, żałuję, że nie mam znowu dziewięciu lat… Też bym pośpiewała,  potańczyła :)

17.00 – 19.00 Domowy chaos…

Sprzątanie po obiedzie, trochę zabawy, herbata, odrabianie lekcji, trochę krzyków, prasowanie, przewijanie, dobranocka, kolacja…

20.00 Wieczorne rytuały

Kąpiele, czytanie, usypianie, chwila dla starszej córki, rozmowy, pakowanie do szkoły, wybieranie ubrań, ciiiiiszaaaaaa

21.00 – … Relax, ale najpierw…

Kanapa i Tv? Jeszcze nie! Nie ma czystego stroju na w-f, trzeba powiesić pranie, sprzątamy po kolacji… Teraz czas dla nas, po chwili zaśniemy na kanapach 😉

Nie jest łatwo i  choć czasem mam dość, a czasem mam wrażenie, że żyję tylko dla dzieci, a sama gdzieś znikam w cieniu i ich potrzeb, zabaw, zajęć i obowiązków, to wierzę, że każdy dzień ma sens, a każda chwila jest wyjątkowa Dzieci rosną, wszystko się zmienia…

A na URLOP jeszcze przyjdzie czas … :)

  • MamaPoli

    Mama ma super moc!!! Ja też lubię te chwile i nie zamieniłabym na nic innego :) Ale chwila wytchnienia przydaje się czasem. Dobrze, że są jeszcze dziadkowie!

  • Misiaaa

    Mam trójkę, jest wesoło, wieczorem padam na twarz 😉 Trzeba się zorganizować od rana i wszystko zaplanować żeby się wyrobić, a na urlopie bez dzieci to już nie pamiętam kiedy byłam… 😛

  • misiaki

    ten misio na zdjęciu jest uroczy, uwielbiam takie maskotki