Gadżety dla mamy karmiącej piersią

laktator

Początki karmienia piersią nie zawsze są łatwe. Czasem na swojej drodze świeżo upieczona mama spotyka wiele problemów, z którymi nie umie sobie poradzić. Tak właśnie było w moim przypadku. Gdyby nie pomoc doradczyni laktacyjnej, kto wie, czy nie zdecydowałabym się karmić mlekiem modyfikowanym. Ale dzięki profesjonalnej pomocy i mojej konsekwencji mogę śmiało stwierdzić, że się udało. Żeby karmienie piersią było jeszcze bardziej komfortowe, do akcji wkroczyły gadżety, które mają zadanie ułatwić cały ten proces.

Co się przydaje:

  1. poduszka do karmienia
    dzięki niej moje ręce są odciążone, a dziecko wygodnie się układa. Główka Zosi znajduje się na wysokości mojej piersi, a usta centralnie na wprost brodawki.
    poduszka do karmienia
  2. biustonosz do karmienia
    rozpinane miseczki, za pomocą których  łatwo odkryć pierś bez zbędnego gmerania pod ubraniem bardzo ułatwiają sprawę, a poza tym zapewniają komfort nabrzmiałym piersiom oraz kręgosłupowi. Poza tym wystarczy jeden klik i… podano do stołu.
  3. laktator elektryczny
    w szpitalu straszono mnie nawałem. że jak przyjdzie, to trzeba będzie się ratować. Więc mój mąż długo nie myśląc pobiegł do pobliskiego sklepu z akcesoriami dla dzieci i kupił laktator. Nie korzystam z niego regularnie, bo najlepszym laktatorem jest mój osobisty na wyłączność ssak, ale gdy zdarzają się sytuacje, że muszę wyjść, a dziecko zostawić z ojcem, laktatorem odciągam pokarm i wiem, że mam 2-3 godziny dla siebie. Elektryczny laktator opróżni pierś szybko, nie wymaga wysiłku – w przeciwieństwie do laktatorów ręcznych.
    laktator
  4. Kindle
    karmienie piersią zajmuje sporo czasu, w dodatku moje dziecko to taka przylepa, która nie tylko z piersi korzysta wówczas gdy jest głodna, ale również wtedy, gdy potrzebuje bliskości i poczucia bezpieczeństwa. By te chwile nie mijały na gapieniu się w ścianę, wrzucam kilka książek na czytnik i spędzam czas na lekturze. Czytnik ma tę przewagę nad książką, że jest łatwiejszy w obsłudze, gdy do dyspozycji masz np. tylko jedną rękę. 😉
    kindle
  5. opaski usztywniające na nadgarstki
    opieka nad dzieckiem to ciężki kawałek chleba, zwłaszcza jeśli to dziecko rośnie w oczach i z tygodnia na tydzień przybiera na wadze. Noszenie dziecka na rękach, podtrzymywanie jego główki to spore obciążenie dla dłoni, które nie są przyzwyczajone do takiego wysiłku. U mnie sprawdzają się opaski, które sprawiają, że dłonie nie są przeciążone.
    opaski usztywniające
  6. wkładki laktacyjne
    ważne, by były duże, dopasowane do kształtu miseczki biustonosza, nie odznaczały się przez bluzkę, tworząc nam kanciastą pierś. Powinny też mieć mocną warstwę klejącą, by nie przesuwały się co chwila. Wyprofilowane i dobrze chłonące wkładki laktacyjne zabezpieczą przed żenującą plamą. :)wkładki laktacyjne

Co się nie przydaje:

  1. nocne koszule do karmienia
    ich koszt w sklepach z odzieżą dla mam to wydatek ok. 120-170 zł na jedną koszulę, a wiadomo, że takich koszul trzeba kupić więcej. Nie widzę najmniejszego powodu, dla którego w zaciszu własnego domu nie można by zdjąć lub podwinąć do góry zwykłej koszuli, by komfortowo nakarmić dziecko. W ciąży kupiłam dwie koszule do karmienia i użyłam ich tylko w szpitalu. W domu leżą na półce i moje karmienie piersią nie ucierpiało na tym jakoś specjalnie
  2. maść na sutki
    kompletując wyprawkę porodową do szpitala, zaopatrzyłam się w maść na sutki, która w składzie nie zawiera żadnych chemikaliów, a czystą lanolinę. I już w szpitalu, gdy Zosia z moich piersi zrobiła jesień średniowiecza, sięgnęłam po ów specyfik. I tu pojawił się problem, bo jedna położna mówiła, żeby maść zmywać przed każdym karmieniem, druga że zmywać nie trzeba. A dziecię moje na piersi wisiało mi co chwila, więc mijało się to wszystko z celem. Poza tym doradczyni laktacyjna, z którą umówiłam się na wizytę poradziła, by poranione sutki smarować własnym mlekiem i je wietrzyć. Pomogło i przeszło po 4 dniach. :)
  3. nakładki silikonowe
    choć miały przynieść ulgę i ochronić sutki przed inwazyjnym sskakiem, nie pomogły. Ból przy każdym karmieniu odczuwałam dokładnie tak samo, a dziecko nie umiało sobie z tym silikonowym sutkiem poradzić, przez co szarpało piersią jeszcze mocniej, raniąc ją do krwi. W dodatku pani od laktacji poinformowała, że dziecko poprzez takie nakładki uczy się nieprawidłowego ssania,ponieważ silikonowe sutki nie są anatomiczne. I pojawia się błędne koło. Nieprawidłowo ssie – rani sutki.

To tyle wniosków z mojej  (póki co) miesięcznej obserwacji. Dajcie, dziewczyny, znać, co sprawdziło i nie sprawdziło się u Was, bo nie ustaję w poszukiwaniach. :)

  • Anna Tshekalovska

    A jeśli ktoś chce swobodnie karmić piersią i być aktywną mamą to na pewno bluzki i sukienki do karmienia piersią :)