Jak wychować smakosza? BLW okiem mamy

bnW1TuTV2YGcoh1HyWNQ_IMG_0207

Często słyszę od koleżanek, że ich dzieci nie chcą jeść, nie lubią warzyw, jedzą tylko popularne kaszki i słodkie serki, piją głównie soczki i mleko,  a starsze nie wyobrażają sobie śniadanie bez płatków czekoladowych… A tymczasem moja szesnastomiesięczna córka uwielbia buraki, kiszone ogórki, przepada za wszystkimi owocami, nie grymasi na widok kaszy, czy szpinaku.

Przyznam, nie zawsze było tak idealnie 😉 Kiedy pierwszy raz zostałam mamą, wiele razy korzystałam z gotowych rozwiązań, a zatem słoiczki i szybkie kaszki były częścią codziennego menu. Na szczęście szybko zaczęłam gotować wspólne posiłki i mała poznała nasze dorosłe smaki, a że jestem fanką warzywnych dań, udało się rozsmakować nimi także dziecko:)))Kilka lat temu, gdy usłyszałam o BLW zachwyciła mnie ta metoda i byłam pewna, że spróbuję przy drugim dziecku. Łatwo powiedzieć, ciężej wykonać…;)

Kilka słów o Baby-Led Weaning

BLW zakłada wprowadzanie stałych pokarmów kontrolowanych przez dziecko, stawia na samodzielność dziecka w czasie posiłku, maluch sam wybiera to, co zjada. Pomijamy okres karmienia łyżeczką zmiksowanych pokarmów na rzecz podania dziecku do jedzenia rączkami odpowiednich dla jego wieku produktów w kawałkach.

Nasze początki

Choć BLW wydaje się być wymarzoną metodą rozszerzania diety dziecka , niełatwo nauczyć malucha, który ledwo opanował sztukę siedzenia, jeść samodzielnie, a do tego dochodzi jeszcze obawa przed zakrztuszeniem.  Łatwiej zapewne podać łyżeczką precyzyjnie zmiksowaną papkę. Zawsze wiadomo, ile maluch zjadł, a  po posiłku nie trzeba zbierać rozgniecionych kawałków marchewki po całej kuchni 😉

Początki nie były łatwe. Jedzenie służyło głownie do zabawy. W myśl BLW staraliśmy się nie komentować, nie chwalić, nie karcić, a w czasie kiedy mała bawiła się kalafiorem, my skupieni byliśmy na własnym obiedzie. Po kilku próbach okazało się, że córka chętnie wkłada jedzenie do buzi i bardzo jej się to podoba!

Zaczęłam od podawania dziecku warzyw gotowanych na parze. Zamiast zmiksowanych zupek gotowałam jarzyny, które wchodzą w skład potraw: marchewkę, ziemniaki, dynię, buraki… Przyznam, że gotowanie nie stanowiło żadnego problemu i wcale nie było czasochłonne, za to efekty zachęcające.

Po kilku miesiącach mała zajadała już wszystkie warzywa, owoce, ryby, gotowałam jej też zupy, które jadła łyżeczką (najpierw z moją pomocą, ale szybko sama opanowała tę umiejętność).

Czego się boimy przy BLW?

Najczęściej obawiamy się zakrztuszenia. Nie bez powodu, gdyż zakrztuszenia rzeczywiście się zdarzają, jednak należy odróżnić zakrztuszenie, które jest naturalną reakcją obronną organizmu i towarzyszy mu aktywny kaszel, od zadławienia (to zdarzyć się może zarówno, przy karmieniu metoda BLW, jak i papkami). Naszym obowiązkiem jest stosowanie podstawowych zasad bezpieczeństwa  i zapoznanie się z zasadami udzielenia pierwszej pomocy.

Kolejną obawą mam, jest to, że maluch bawiący się jedzeniem, zje za mało i posiłek nie będzie wartościowy. Należy jednak pamiętać, że w pierwszych miesiącach rozszerzania diety, dziecko przede wszystkim  poznaje nowe smaki, odkrywa konsystencję pokarmów, uczy, do czego służy jedzenie. Nadal podstawowym pokarmem pozostaje mleko.

Kiedy i jak zacząć?

Naukę samodzielnego jedzenia rozpoczynamy nie wcześniej niż po szóstym miesiącu, kiedy dziecko stabilnie siedzi, potrafi chwytać postawione przed nim produkty i stara się trafiać do buzi. Dzieci, obserwując rodziców, same chętnie sięgają po to, co jemy, chcą poznawać nowe smaki i to jest jedna z oznaka, że pora zacząć rozszerzanie diety.

Dlaczego warto?

Główną ideą i zaletą BLW jest danie dziecko wyboru. Maluch sam podejmuje decyzję, który produkt wybierze, a to daje mu możliwość samodzielnej konsumpcji tego, co chce. Nie trzeba zatem namawiać dziecka do jedzenia. BLW stawia na rodzinne posiłki, wszyscy siadamy przy stole i jemy, dziecko uczy się przez naśladowanie dorosłych. Okazuje się, że gdy gotujemy  z myślą o dziecku, nasze posiłki stają się bardziej przemyślane i zdrowsze:)

Uwielbiam gotować dla swojej córki, gdyż zawsze z uśmiechem reaguje na posiłek, a to chyba najlepszy dowód na to, że warto!