Ząbkowanie. Czy naprawdę jest czego się bać?

ząbkowanie u roczniaka

Kiedy byłam jeszcze w ciąży, wszyscy dzietni dookoła opowiadali mi o „urokach macierzyństwa”. Swoje wywody snuli bezkresnie, a ja, nieświadoma i niedoświadczona przyszła mama, coraz bardziej przez te historie chciałam uciekać od takiego macierzyństwa, jakiego wizja się przede mną rozpościerała. No ale nie bardzo było już jak, żadnej drogi odwrotu, słowo się rzekło, kobyłka u płota.

Najpierw moją cudowną wizję macierzyństwa, w której różowy bobas gaworzy sobie słodko w kołysce, zmąciła koleżanka, zaprawiona w bojach matka dwójki. „Bo to nie jest tak, że dziecko leży i grucha. W międzyczasie męczą je na przykład kolki” – oznajmiła ni stąd ni zowąd przy jakiejś niedzielnej kawie. „Te kolki ze snu wyrywają, a bobas wrzeszczy jak opętany. I nic na to nie pomaga, tylko kropelki niemieckie, w Polsce niedostępne” – wtórowała jej Agata, co prawda bezdzietna, ale życie rodzicielskie znająca z opowieści swej siostry. No więc w myślach już męża po ten specyfik za zachodnią granicę wyprawiałam. Z Poznania w końcu nie tak daleko, a zdesperowana matka gotowa jest wszak na wszystko. I co się okazało? Kiedy Zosia na świat ten przyszła, kolek nie uświadczyła. Miała może 2-3 ataki bólu brzucha,  ale przeszły jej one dość szybko i niczego, poza profilaktycznym porbiotykiem, jej nie podawaliśmy, ku uciesze męża, który nigdzie jechać nie musiał.

Gryzak

Skoro kolka nas w bojach rodzicielskich nie zaprawiła, to zaprawi nas na pewno ząbkowanie – przepowiedziała jedna z cioć przy uroczystym rodzinnym obiedzie. A że ząbki u córeczki, jak na złość, wyjść nie chciały, to straszono podwójnie. Bo zawiązków zębowych dziecko nie ma i czym prędzej trzeba udać się na rentgen. „Kto to słyszał, żeby dziecko na roczek zębów nie miało? To przejaw skrajnego zaburzenia rozwojowego jest ” – dodawano między kotletem a bigosem. Tym razem jednak nie dałam się już przestraszyć i cierpliwie czekałam, wiedząc, że im później dziecku zęby wychodzą, tym w sumie lepiej. Przepowiadano nam także, że jak już te zęby zaczną wreszcie wychodzić, to wszystkie na raz i boleć będzie Zosię na potęgę. Zaopatrzyłam się więc na wszelki wypadek w maść znieczulającą, paracetamol w syropie i gryzak. Tymczasem czas mijał, a dziecko moje żyło sobie beztrosko. Aż pewnego dnia otworzyło paszczę a oczom mym ukazały się dwie małe białe kreseczki.

Ząbkowanie

To dolne jedynki! Otrzymane tak jak otrzymuje się urodzinowy prezent. Bez gorączki, kataru, nieprzespanych nocy. Potem przyszła kolej na następne zęby. Zosia ma już ich osiem. Maści nie używamy w ogóle, syropu przeciwbólowego też nie, za to gryzak jest non stop w użyciu. Widocznie przynosi on największą ulgę naszemu dziecku.

Gryzak ma też zadanie przyspieszyć przebicie się korony zęba przez powłokę dziąsła, a to właściwie kładzie kres wszelkim ząbkowym dolegliwościom.

Nasz gryzak Juicy Jelly jest silikonowy, składa się z gumowych elementów, które bardzo dobrze radzą sobie z małym gryzoniem. Łatwo go utrzymać w czystości, wystarczy przemyć pod bieżącą wodą gąbką z płynem i osuszyć ręcznikiem papierowym. Wszystkie jego elementy są poręczne i stworzone do trzymania w małych rączkach, dzięki czemu nasza córeczka bez problemu radzi sobie z jego obsługą. Myślę, że mniejsze dzieci również nie będą miały z tym problemu. Dzięki praktycznemu klipsowi, gryzak jest zawsze pod ręką. Mała uwielbia mieć taką ozdobę na bodziaku i zawsze prosi, żeby ją tam zamocować. Sięga po niego, gdy szuka ulgi podczas wyżynania się kolejnego zęba. Dla mnie fajne jest też to, że gryzaki Juicy Jelly są personalizowane i robione na zamówienie, przez mamę dla mam i ich najmniejszych pociech.

Na marginesie dodam jeszcze, że to właśnie podczas ząbkowania Zosia zaczęła przesypiać nam całe noce. Bez płaczu, bez bólu. Tak więc, moja droga, jeśli ktoś roztacza przed Tobą wizję cierpiącego dziecka ząbkującego, to współczuj i jak najszybciej wyrzuć z pamięci. Pamiętasz te wszystkie opowieści porodowe? No właśnie. Tak samo będzie z ząbkowaniem – Twoja/Wasza historia i tak będzie zupełnie inna. Życzę, by była taka jak moja.

  • Katarzyna

    ząbki u mojego Antosia idą szybki, ale bólu nie ma jako takiego. Też mamy gryzak a nawet kilka w uzuciu i rzeczywiscie dają rade.