Zrobiłam test na HIV

Test na HIV

Mój lekarz mówi, że ciąża to wyjątkowy czas nie tylko dlatego, że rozwija się w nas nowe życie, ale również z tej przyczyny, że nigdy wcześniej, ani nigdy potem kobieta nie będzie tak gruntownie przebadana. I w sumie nie ma się co dziwić, no bo kiedy jak nie w ciąży na każdą wizytę idziesz z wynikami morfologii, moczu. A jeszcze przecież trzeba doliczyć do tego inne badania, takie jak posiew na paciorkowce, przesmaczną glukozę :) alloprzeciwciała, toksoplazmozę, tarczycę i … test na nosicielstwo wirusa HIV.

Dlaczego? Przecież mnie to nie dotyczy! Mam stałego partnera, nie zażywam narkotyków – jakaś kompletna bzdura – pomyślałam w pierwszej chwili. Ale za chwilę uświadomiłam sobie, że nie o to w tym chodzi. A więc po pierwsze: nikt, absolutnie nikt, kto jest aktywny seksualnie nie może mieć stuprocentowej pewności, że nie jest nosicielem wirusa. Dlaczego? Bo nawet jeśli ufamy naszemu partnerowi w stu procentach, nie odpowiadamy za przeszłość np. jego poprzednich partnerek, ich poprzednich partnerów, a także za przeszłość naszych partnerów i naszych poprzedniczek.

Poza tym, wirusem HIV, jeśli masz pecha, można zarazić się w gabinecie kosmetycznym, stomatologicznym, w salonie tatuażu, a nawet w szpitalu. Wystarczy, że personel jednego z tych podmiotów, choćby jeden jedyny raz w ciągu całej swojej działalności, zapomni zastosować odpowiednie procedury higieny i narzędzia nie będą odkażone.

Polskie Towarzystwo Ginekologiczne rekomenduje przeprowadzenie takiego badania każdej kobiecie ciężarnej jeszcze w I trymestrze. Jeśli okaże się, że jest ona nosicielką wirusa, otrzyma szybką pomoc w postaci leków antyretrowirusowych, jej poród będzie przebiegał w wyspecjalizowanym ośrodku. Dzięki temu istnieje spora szansa, że dziecko urodzi się zdrowe.

Ja taki test zrobiłam. Wynik wyszedł ujemny. W ciąży wykonuję wszystkie badania, jakie zleca mi lekarz, wyniki zawsze z nim konsultuję, dzięki temu mam spokojną głowę, że nic nie zagraża mojemu dziecku, że rozwija się zdrowo i prawidłowo. Aha… dodam jeszcze, że takie badanie możesz wykonać bezpłatnie, jeśli otrzymasz od lekarza NFZ skierowanie.

Jestem ciekawa Twojego zdania: czy robiłaś takie badanie, będąc w ciąży? Uważasz, że to potrzebne?

 

  • Karolina Żynda

    Ja robiłam test na wirusa HIV. Z tym, że mieszkam w Irlandii i tu to badanie obowiązkowe. Tak samo robią tu badania na paciorkowca z grupy B. Nie miałam pojęcia, że takie coś istnieje a okazało się, że jestem nosicielką i musiałam wziąć antybiotyk przed porodem inaczej mogłabym to przenieść na dziecko i dziecko po porodzie mogłoby zapaść na różne powikłania. GBS to nie HIV, ale jest niebezpieczne. Myślę, że takie badania są bardzo ważne. W szczególności to na HIV bo tak jak napisałaś nigdy nie możemy mieć 100% pewności, że nie jesteśmy nosicielami. Są różne sytuacje w którym moglibyśmy się zarazić. A wiadomo przezorny zawsze ubezpieczony a przecież chodzi o zdrowie naszego maluszka. :)

    • http://aktywne-mamy.pl Aktywne Mamy

      U nas też robi się badanie na paciorkowce. Ono jeszcze przede mną. Ale tak jak piszesz, dzięki odpowiedniej diagnostyce i antybiotykoterapii można zminimalizować ryzyko zarażenia dziecka paciorkowcami.

      • Karolina Żynda

        Gdzieś czytałam, że nie wszędzie. Może to już się zmienia. Kiedy dowiedziałam się, że jestem nosicielką i dużo szperałam na ten temat w internecie i wiele osób nie wiedziało co to w ogóle jest i dlaczego tak ważne jest zbadanie tego w ciąży.

        • http://aktywne-mamy.pl Aktywne Mamy

          To badanie jest badaniem rekomendowanym przez PTG, więc ginekolog powinien je zlecić. Na izbie przyjęć przed porodem wymagają wyniku tego badania. Przynajmniej w szpitalu, w którym zamierzam rodzić.

  • Kalina

    Urodziłam Synka w listopadzie 2015 r. Lekarz prowadzący ciążę zalecił mi zrobienie badania na HIV jeszcze w I trymestrze (podobnie jak na toksoplazmozę, cytomegalię, VDRL)…. Wynik wyszedł ujemny. Uważam, że jak najbardziej powinno być to badanie obowiązkowe. Wiedza o obecności wirusa pozwala wdrożyć ochronę płodu od wczesnych tygodni ciąży i jest wskazaniem do cc. Niestety z rozmów z innymi mamami wiem, że niektórzy ginekolodzy ograniczają opiekę nad ciężarną do badania krwi i moczu, a nawet omijają cytologię (!) Może to efekt polityki NFZ :/ Osobiście do badań obowiązkowych w ciąży dodałabym także TSH – hormon tarczycy. Sama mam niedoczynność, która wdała się na krótko przed zajściem w ciążę i przez cały czas jej trwania brałam hormony pod okiem lekarza. Problemy z tarczycą dotykają coraz więcej kobiet i mogą pojawić się nawet w ciąży lub w okresie połogu (np. choroba Hashimoto). Warto przynajmniej w I trymestrze skontrolować poziom TSH ze względu na dobro dziecka.

    • http://aktywne-mamy.pl Aktywne Mamy

      Mój ginekolog zlecił mi badanie na TSH w pierwszym trymestrze. Normy były przekroczone, dlatego szybko skierował mnie na konsultację endokrynologiczną. Tam pani doktor stwierdziła, że taki wynik może się pojawić w I trymestrze i nie powinien niepokoić, ale kazała zgłosić się w II trymestrze. Niedawno u niej byłam i było wszystko ok. Na szczęście nic złego się nie działo, ale dzięki szybkiej reakcji i zleconym badaniom mogliśmy trzymać rękę na pulsie.

  • http://www.mojepoglady.pl/programy-partnerskie/ pomysł na zarabianie pieniędzy

    Dziękuję za ten artykuł.